Kiedy używasz chusty?

Lubię to pytanie. Czasem pada na konsultacji, niekiedy na spacerze, pytają znajomi, pyta ciocia. Jak to z tym noszeniem jest? Nie jestem typem mamy, która nie wyciąga chuściocha z chusty nawet w trakcie mycia głowy… Znam umiar. Chustonoszenie ma wiele pozytywnych aspektów, pogłębia więź rodzica z dzieckiem, wspomaga rozwój maluszka, jest pomocne przy kolkach, ząbkowaniu, jest odciążeniem dla kręgosłupa noszącego, itd… Jednak należy dodać, że poza chustą czy rękami noszącego, rozwój dziecka następuje samoistnie a potrzebne jest do tego stabilne podłoże, czyli po prostu odłożenie na podłogę i pozwolenie dziecku na ćwiczenie mięśni, przez podnoszenie główki, obracanie się na boki, chwytanie.

Noszę wtedy, kiedy jest to konieczne, gdy ja i dziecko potrzebujemy siebie nawzajem. Może to być moment w którym muszę ugotować posiłek dla rodziny, przygotować owoce dla dzieci, odkurzyć. Noszę kiedy synek jest zmęczony, odczuwa ból, jest niespokojny.

editCzęsto mam też chustę na zakupach – najczęściej kółkową. Pozwala na szybkie założenie zaraz po wyjściu z samochodu, a dzięki temu, że nie jest długości tradycyjnej chusty, nie mam obaw, że ubrudzi się na parkingu.
Chusta kółkowa znakomicie zdała u nas egzamin w trakcie podawania synkowi inhalacji. Dzięki niej byłam w stanie podać dziecku całą dawkę leku na astmę, co było niemożliwe, kiedy trzymałam go na kolanach. W chuście odzyskiwał spokój i pozwalał sobie na przyłożenie maseczki do twarzy.

Czy karmię dziecko w chuście?
Nie, ponieważ nie jest możliwe tak niskie zamotanie chusty, aby dziecko swobodnie korzystało z KP. Natomiast poluzowanie chusty, które niewątpliwie daje dziecku dostęp do piersi mamy, powoduje utratę prawidłowego podparcia ciała dziecka. Noszenie i jednoczesne karmienie, może być niebezpieczne dla dziecka. Wydaje mi się to tak samo oczywiste, jak to, że z zamotanym dzieckiem nie biegam i nie jeżdżę na rowerze…

A Ty? Kiedy i jak nosisz?

<3

Pierwsza chusta, czyli jak nie zginąć w morzu ofert.

Wybór pierwszej chusty może okazać się trudny. Dla osoby, która dopiero rozpoczyna przygodę z chustami, mogą wydawać się atrakcyjne chusty sprzedawane na serwisie allegro, za nieco ponad sto złotych. Nie polecam – są to w większości chusty tkane splotem prostym. Poza niską ceną to koniec ich zalet, są bardzo toporne przy próbie dociągania. Napisałam „próbie” bo sama motałam taką chustę już jako doświadczona „chustomama” i nie udało mi się jej dociągnąć. Dobra chusta musi pracować, dlatego należy wybrać chustę tkaną splotem skośno-krzyżowym lub diamentowym. Oczywiście można od razu zakupić chustę żakardową lub taką o splotach typu indio, czy serduszkowe. Jest kilka cech chusty na które warto zwrócić uwagę przy zakupie. Od czego więc zacząć?

1. Rozmiar.
Rozmiar chusty wybieramy pod względem typów wiązań jakich chcemy się nauczyć, oraz dobieramy ją uwzględniając własne gabaryty.
Dla wiązań typu:
– kangur, plecak prosty wystarczy nam rozmiar od 3,6 m [osoby noszące rozmiar s/m] do 4,2 m [osoby od rozmiaru l],
– kieszonka, 2X, DH, tutaj potrzebujemy już długości od 4,6 [osoby noszące rozmiar s/m] do 5,2 m [osoby od rozmiaru l].

2. Rodzaj splotu.
Najpopularniejsze są chusty tkane splotem skośno-krzyżowym. Charakteryzuje je to, że zdecydowaną większość stanowią chusty w paski, tak zwane pasiaki. Bardzo dobrej jakości chusty tego typu oferuje firma Lenny Lamb.
Innym popularnym splotem jest splot diamentowy, tworzący na chustach wzór przypominający romby. Wygląda bardzo klasycznie i elegancko – takie chusty w ofercie posiada firma Storchenwiege® . Chusty tkane w ten sposób w ofercie wspomnianego producenta nazywają się Leo, w potocznym języku chustowym – Leosie. Mają różniące się krawędzie, co jest bardzo przydatne dla osób początkujących.
Inne sploty to żakardy, czyli chusty we wzory. Tam nici tworzą na chustach wzory.
To jaką z nich wybierzemy na swoją pierwszą, możliwe, że jedyną – chociaż w to nie wierzę, zależy od zasobności portfela… i chyba zdrowego rozsądku, którego mi czasem brakuje… Nie wierzę, że to napisałam!
Ceny dobrych chust wahają się od 170 do 3000 zł…

3. Blendy… czyli skład.
Najpopularniejsza chusta z którą niemal każdy się spotkał to chusta bawełniana.
W drugiej kolejności to bawełna z przeróżnymi domieszkami, np.
– lnem,
– konopiami,
– wiskozą bambusową,
– wełną,
– jedwabiem,
– kaszmirem.
Na trzecim miejscu popularności: no cotton, czyli chusta bez bawełny… Osobiście motałam trzy takie:
– konopie/wiskoza bambusowa, którą mam nadal,
– sam len,
– sama wełna.
To już chusty dla bardziej doświadczonych noszących, ponieważ mogą sprawić problem w trakcie dociągania, lub zawiązywania węzła.
Który z tych splotów na początek? Bawełna spokojnie wystarczy, a dla maluszka dobrze sprawdzi się domieszka wiskozy lub jedwabiu, szczególnie w okresie letnim. Lny, konopie, wełna – to bardzo mocne materiały – polecam je dla starszych, cięższych dzieci.
Osobiście najbardziej lubię domieszki konopi, lnu, no cotton z wiskozą oraz – bardzo cienką bawełnę od Didymos.

4. Miejsce zakupu…
Odradzam:
serwisy typu allegro, czy olx. Kilkakrotnie byłam świadkiem oszustwa związanego ze sprzedażą chusty zniszczonej lub fikcyjną transakcją. Jeden raz padłam sama ofiarą nieuczciwej sprzedawczyni, która po finalizacji sprzedaży zapadła się pod ziemię. Chustę otrzymałam uszkodzoną.
Jeżeli decydujemy się na zakup, najlepiej skorzystać z oferty sklepów które specjalizują się w tematyce chustowej lub bezpośrednio od producenta.
Można również szukać chustowym forum w dziale Bazarek oraz na kilku grupach na facebooku. Możliwości jest wiele. Zawsze jednak warto pierwszy zakup skonsultować z doradcą lub doświadczoną chusto-znajomą.

Chustoświrstwo, czyli moja przygoda z chustami od początku…

Pierwszy wpis na blogu… Ciężko było mi wybrać odpowiedni temat, ale kiedyś przecież trzeba zacząć. Zacznę chyba od początku, będzie więc o tym jak to się stało, że chciałam nosić.
***
W 2012 roku, kiedy córka pływała jeszcze w moim brzuchu, przeszukując internet zobaczyłam zdjęcie zaplątanej w materiał kobietę z dzieckiem. Trafiło mnie chyba od razu. Zaczęłam szukać, bardzo po omacku. Buszowałam po allegro w poszukiwaniu chusty, odwiedzałam forum internetowe, z którego absolutnie nic nie rozumiałam, bo wszyscy używali terminów, które nic mi nie mówiły… np. poły. To mnie nie zniechęcało, ale rozbudzało ciekawość. Nigdy nie zastanawiałam się nad wyborem między chustą a nosidłem. Chusta wydawała mi się bardzo naturalna, wręcz idealnie dopasowana do delikatnego kręgosłupa dziecka.
Nie trudno się domyślić, że moim głównym kryterium wyboru szkoły rodzenia, była tematyka chustowa. Znalazłam! Odliczałam dni, aby wreszcie było spotkanie na którym omawiane będą chusty. Co pamiętam? Ten okropnie długi materiał! Nie sądziłam, że jest aż tak długa. Wiązanie wydawało się bardzo trudne… Nauka wiązania w ciąży nie jest najlepszym wyborem – lalkę zawiązałam, jednak gdy urodziłam córkę, bałam się włożyć ją do chusty. A jednak pokonałam obawy i poszłam tą drogą.
Pierwszą chustę kupiłam w natibaby – była to Namib, wzór potocznie zwany pasiakiem. Minęło kilka tygodni noszenia, kiedy postanowiłam sprawdzić, jaka jest różnica w użytkowaniu chusty tańszej i tej z wyższych półek cenowych. Padło na Didymos, wzór Indio – klasyczne biało czarne. Chyba od tego momentu można powiedzieć, że zostałam chustoświrką 😀 Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, ile chust przewinęło się przez moje ręce. Kupowałam, wymieniałam, sprzedawałam, znów kupowałam. Różne wzory, blendy…
532244_781991598478056_926883163_n

Przy córce motywem wiodącym było indio oraz kilka żakardów z natibaby. Córka jako niemowlę zasypiała kilka minut po włożeniu do chusty, jako starszak, towarzyszyła nam aktywnie w wycieczkach zagranicznych, oraz górskich wyprawach. Ostatnie nasze wspólne noszenie „pod górę” odbyło się w 23. tygodniu ciąży, kiedy wędrowaliśmy na Ślężę. Później – gdy pojawił się nowy „chuścioch”, noszenie córki przejął tata. Mieli swoją ukochaną tulę toddler z rowerowym motywem.

Przy drugim dziecku, urodzonym przed czasem – zaczęłam bardziej zgłębiać tajniki noszenia.
Miałam kilka konsultacji z doradcami oraz fizjoterapeutami, po których udało się dobrać typy wiązań, które pomagały synkowi w rehabilitacji. Byłam zadowolona – szczególnie, kiedy dr rehabilitacji podkreśliła pozytywny wpływ chustowania na postępy w rozwoju syna.
Pomysł na kurs doradcy podpowiedział mi mąż. Wybrałam szkołę noszenia ClauWi.

logo_clauwi